Dziennik niecodzienny
23-8-2026, nd
Fotografia
22-8-2026, sb   |   

Kocioł bliskowschodni i wojna
zwyczajny komentarz cz. 2

Gdyby nie było wojny na Ukrainie, Stany Zjednoczone nigdy nie zaatakowałyby Iranu. Nawet obecność lotnictwa rosyjskiego w Syrii radykalnie komplikowała sytuację na Bliskim Wschodzie.

Gdyby nie było wojny na Ukrainie, Stany Zjednoczone nigdy nie zaatakowałyby Iranu. Nawet obecność lotnictwa rosyjskiego w Syrii radykalnie komplikowała sytuację na Bliskim Wschodzie.

Uwikłanie sił rosyjskich w wojnę na Ukrainie stworzyło warunki do rozprawy z Iranem i przebudowy architektury politycznej Bliskiego Wschodu. Tego nie można było zrobić w okresie zimnej wojny z powodu obecności sił radzieckich, a później Putin parł w stronę Bliskiego Wschodu w celu otwarcia dla Rosji drogi lądowej na Bliski Wschód. Czeczenia, Gruzja, Górski Karabach – te wszystkie zbrojne konflikty z udziałem Rosji skierowane były na Bliski Wschód. Także wojna na Ukrainie prowadzona jest na kierunku czarnomorskim, czyli bliskowschodnim, a nie europejskim.

Bo wojna ukraińska nigdy nie była wojną europejską. Celem ekspansji rosyjskiej nie może być Europa, gdyż nasz kontynent stał się bezwartościowy z punktu widzenia globalnej rywalizacji. Europa nie ma istotnych bogactw naturalnych ani ważnej produkcji, w obecnej sytuacji nie ma też znaczenia strategicznego, gdyż została zepchnięta na margines światowej rywalizacji. Pogrążona w kryzysie demograficznym oraz odmętach autoagresywnych ideologii lewackich traci nawet wartość symboliczną. Przemieniła się w rentiera żyjącego z odsetek od kapitału zgromadzonego w przeszłości. Przypomina to metamorfozę starożytnego Rzymu u schyłku imperium. Wciąż szczyci się swoją dawną świetnością, ale jej rzeczywiste znaczenie jest coraz mniejsze.

Dlatego straszenie mieszkańców Europy, że zagraża im Rosja, jest sposobem sztucznego dodawania sobie wartości oraz mobilizowania społeczeństwa przeciwko Rosji. Europa nikomu nie jest potrzebna. Natomiast Bliski Wschód ma swoją wartość.

Gdyby Rosji udało się otworzyć drogę lądową na Bliski Wschód, całkowicie zmieniłoby to układ sił na tym obszarze, a w konsekwencji zmieniłaby się sytuacja geopolityczna świata. Bo w relacjach militarno-politycznych transport lotniczy i morski nie jest w stanie zrównoważyć bezpośredniego dostępu lądowego. Dlatego Rosja parła w stronę Bliskiego Wschodu, a Stany Zjednoczone ją blokowały.

W ten właśnie sposób jednym z najbardziej zapalnych regionów świata stał się Kaukaz. Nie mówię, że Osetyńcy, Gruzini, Abchazowie, Azerowie czy Ormianie nie mieli własnych powodów do konfliktów. Tak samo jak nie twierdzę, że Ormianie i Azerowie nie próbowaliby sobie wyrwać Górskiego Karabachu. Ale bez paliwa w postaci zaangażowania mocarstw te spory etniczne nie przekroczyłyby poziomu bijatyki kaukaskich górali na wiejskim weselu.

Tak jak teraz. Bo oto nagle spory kaukaskie się wyciszyły. Nawet wojna o Górski Karabach została zakończona z dnia na dzień. Gdy rosyjska armia została zatrzymana na Ukrainie – spory kaukaskie stały się zbędne. Czy jednak nie można ich w razie potrzeby odgrzać? Ormian wystarczy lekko popchnąć hasłami patriotycznymi oraz wesprzeć bronią z Ukrainy, aby podjęli próbę odzyskania Górskiego Karabachu. A zaraz po zakończeniu wojny ukraińskiej płonący Kaukaz znowu będzie potrzebny. Bo mocarstwa w ten właśnie sposób prowadzą ze sobą rywalizację globalną.

W każdym razie atak na Iran jest logiczną konsekwencją wojny na Ukrainie. Bo to są dwa epizody tej samej gry. Zablokowanie sił rosyjskich na Ukrainie umożliwiło Stanom Zjednoczonym i Izraelowi podjęcie działań w celu przebudowy architektury Bliskiego Wschodu, aby uodpornić ją na wpływy rosyjskie. A dzięki temu będzie można zakończyć wojnę na Ukrainie. Po obaleniu Baszara al-Asada w Syrii i reżimu ajatollahów w Iranie – powrót Rosji na Bliski Wschód byłby niemożliwy. Ale się nie udało.

Problem polega na tym, że nie mogło się udać. Przekonanie, że można poprzez uderzenie z powietrza i wymordowanie przywódców złamać Iran i zmusić go do uległości lub cofnąć do epoki kamienia łupanego – było skutkiem wiary we własną propagandę.

Zacznijmy od początku. W historii bardzo rzadko podczas wojen czy konfliktów giną przywódcy. Przypadkiem, w zamieszaniu, czasami się tak zdarza, ale raczej nie prowadzi się na nich polowania. Unikano tego z różnych powodów: zarówno technicznych (przywódcy zawsze byli najlepiej chronieni) i moralnych, ale także pragmatycznych, gdyż z kimś trzeba przecież omówić warunki pokoju.

Jedynym państwem, które od lat konsekwentnie stosuje taktykę zabijania przywódców strony przeciwnej, jest oczywiście Izrael. Trudno powiedzieć dlaczego. Być może przynosiło to jakieś korzyści. Jeżeli jednak ktoś wojuje za pomocą miecza – to przeciwnicy wymyślą wreszcie tarczę.

Społeczeństwa bliskowschodnie rywalizujące z Izraelem musiały nauczyć się sztuki przetrwania w obliczu nieustającego zagrożenia dla życia swoich liderów. Nie wierzcie więc, że następny mord kolejnego przywódcy państwa bliskowschodniego lub dowódcy organizacji antyizraelskiej może rozstrzygnąć jakąkolwiek wojnę na Bliskim Wschodzie. Możemy bowiem założyć, że Hamas, Hezbollah, ruch Huti czy Korpus Strażników Rewolucji w Iranie, ale nawet Turcja czy Egipt, są przygotowane na ewentualne skrytobójcze wymordowanie ich liderów. Dlatego Iranu nie można było pokonać tak jak Wenezueli, poprzez wyeliminowanie przywódcy.

I sytuacja na Bliskim Wschodzie się skomplikowała. A przecież poza Iranem jest jeszcze Turcja i Egipt. Te trzy państwa stwarzają zagrożenie dla amerykańsko-izraelskiej dominacji na Bliskim Wschodzie – nie przez swoje wrogie działania, ale przez swój potencjał. Z pomocą rosyjską mogłyby bowiem zmienić układ sił w regionie.

Bo naprawdę w wojnie z Irakiem czy z Iranem nigdy nie chodziło o posiadanie broni atomowej czy brak demokracji, ale o ich potencjał do podważenia dominacji izraelsko-amerykańskiej na Bliskim Wschodzie. Dlatego celem tych wojen nigdy nie było zniszczenie arsenałów broni masowego rażenia, ale cofnięcie najlepiej rozwiniętych państw regionu do epoki kamienia łupanego. Tak jak zrobiono z Irakiem.

W Iranie to się jeszcze nie udało. Dlatego przywódcy amerykańscy chcieliby się zatrzymać, ale dla Izraela jest to sprawa bezpieczeństwa narodowego. Następna w kolejności jest Turcja i Erdoğan to wie, a dalej Egipt.

Pewne wątpliwości może budzić Egipt ze względu na swoją uległość wobec Stanów Zjednoczonych. Tu jednak nie chodzi o jego postawę, ale o potencjał. Na Bliskim Wschodzie nie może być żadnego państwa na tyle silnego, aby przy wsparciu Chin lub Rosji mogło rzucić wyzwanie amerykańsko-izraelskiej dominacji. Nawet jeżeli Chiny zwiększą tu swoją obecność, a Rosja przebije wreszcie drogę lądową na Bliski Wschód – natrafią na miazgę państw bezwzględnie uległych wobec Izraela i Stanów Zjednoczonych nie z wyboru, ale z bezsilności.

Dlatego Egipt z powodu uległości został przesunięty na koniec kolejki, ale nie może zostać wykreślony z listy państw, które trzeba zredukować. Dlatego też nie widzę szans, aby wojna na Ukrainie zakończyła się kiedykolwiek.

Oczywiście moje obawy wynikają z przyjętego modelu postrzegania rzeczywistości. Jest on oparty na realistycznym podejściu do polityki bez moralnej egzaltacji. W ogóle nie znoszę egzaltacji. Dlatego bardzo trudno jest mi wysłuchiwać egzaltowanych analiz wojny w Iranie czy na Ukrainie, przepełnionych dobrą wolą, moralnym oburzeniem oraz patriotycznym uniesieniem. Wolę chłodny realizm. Niemniej wolałbym, aby moje wyobrażenia o światowej polityce się nie sprawdziły. Niestety dotychczas nic ich nie podważyło.

W Y D A R Z E N I A
12-8-2026, śr
Wniosek do sądu Marcina Romanowskiego ujawnił, że ukrywa się w Naddniestrzu
29-7-2026, śr
Mateusz Morawiecki tworzy nowy klub parlamentarny Rozwój Plus z 40 posłami i 1 senatorem. Rozłam z P
24-7-2026, pt
PiS się rozpada. Członkowie stowarzyszenia Rozwój Plus M. Morawieckiego wykluczeni z partii.
20-7-2026, pn
Nowym premierem W. Brytanii i szfem Partii Pracy został Andy Burnham
13-7-2026, pn
Sąd odmówił wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec Zbigniewa Ziobry
11-7-2026, sb
83 rocznica rzezi wołyńskiej
9-7-2026, czw
Bijatyka prezesów Kotlarka i Obajtka
8-7-2026, śr
Wyłączenie TV publicznej na Węgrzech.